Książki z naszej „Biblioteczki” wysyłamy także pocztą.
Wystarczy pod adresem e-mail nowa.formacja@prasa-lokalna.pl złożyć zamówienie. Odpowiemy.
Wówczas należy przelać wskazaną sumę na konto nr 43 8126 1033 0051 8619 3000 0010.
Po otrzymaniu wpłaty wyślemy książkę wraz z fakturą.





LOTEM BŁYSKAWICY


W epoce, gdy na mapie piłkarskiej amatorskich klubów raczej ubywa, nie wszystko musi być beznadziejne i smutne. W niektórych organizmach sportowych jest inaczej, jakby wbrew nieprzychylnym czasom. I chociaż działacze z reguły pozostawieni są sami sobie, to są nadzwyczaj skuteczni i sprawni. Dziś można powiedzieć, że powiódł się odważny eksperyment śrubowania poziomu organizacyjnego w Drogomyślu. Najwyraźniej półtora dekady temu uznano, że futbol w małej miejscowości nie musi gnuśnieć pomiędzy najniższymi szczeblami rozgrywek, ale warto pokusić się także o lepszy wynik sportowy. Lecz nie po nagle, a konsekwentnie i z rozumem. Spójrzmy zatem, jak wyglądało wznoszenie tej drogomyskiej budowli, główną uwagę skupiając na tym, co powinno być solą klubu sportowego, czyli na sportowcach i ich staraniach o wchodzenie na coraz wyższy poziom sztuki piłkarskiej.


***


Mirosław Siemiński oraz Bożena Krzempek i Barbara Siemińska – „LOTEM BŁYSKAWICY”. Rozdziały: MAGICZNE RÓŻDŻKI. Zacznijmy od końca. TAK TOCZY SIĘ PIŁKA. Z biegiem dni, z biegiem lat... (Lotem Błyskawicy; Potrzeba chęci i siły; (Nie)spokojna zima; A bramki są dwie...; Trenerska ławka; Wielkie granie; Czas zaczynać; Blask awansów; Przed okręgówką; Agresywny beniaminek; Powtórzyć jesień; Okręgowa na dobre; Poprzeczka wysoko; Wiosenny impet Błyskawicy; Gramy, panowie!; Zagrać o lepsze nastroje; Nie drżeć o wynik; Waldemar Bulandra rezygnuje; Gra o powrót; Pogromcy... bramkarzy; Bo przyjdą śniegi; Bo piłka jest okrągła...; Liczy się tylko awans!; Bez respektu; Niczego nie odpuszczamy; Hałaśliwa cisza opustoszałych boisk; Bez kibiców? Bezsens; Trawa i piasek; Łeb w łeb; Bramy raju). OBRAZ SPRZED DEKADY. W gościnnych progach Błyskawicy; Obiekty życiem tętniące; Łatwo nie jest; Z piłką od zawsze; Trawa gęsto porosła; Jedni mają dużo, inni niemal nic; Nie ma prostych rozwiązań. MIGAWKI Z ŻYCIA PIŁKARZA. Magiczny urok piłki; Każda bramka cieszy. OKIEM SPRAWCÓW SUKCESU. W pojedynkę człowiek nic nie zrobi; Gra się po to, żeby wygrywać; To tylko cztery punkty; To będzie przygoda. KARTKI Z KALENDARZA. Fajerwerki w Drogomyślu; Juniorzy w Remes Cup. GUSTAW SZTYPER – LEGENDA BŁYSKAWICY. Urodzony społecznik; Błyskawica po meczu z Wichrem. PARADA TABEL XXI WIEKU. Sternicy 75-lecia.


„Biblioteczka Nowej Formacji”, lipiec 2022, „Rewizyty XI”. Format A5, 200 stron.





„MAGIA KLUBU Z BRONOWA” – Mirosław Siemiński. Rozdziały: I. Na dzień dobry – Na przekór logice; Trener od dobrej roboty; – Widzowie liczeni na pęczki; Juniorzy wypełnią lukę; Przyszłość leży niedaleko; Ile kosztuje taki klub?; Epoka komputerów. II. Przygoda druga – Jakby inny; Zaczynając raz jeszcze; Trening jak rekreacja; Wesprzeć Rotuza; Bardziej ofensywnie; Na przekór złym warunkom; Jutro będzie lepiej? III. Na lepszy szczebel – Przyczynek grania; Celowniki w pierwszą trójkę; Rozczarowanie?; Jak na mokradłach; Raczej mizeria; Z myślą o przyszłości; Dogonić lidera; Zbyt wąskie gardło; Rzeczywistość klasy B; Cel jest... oczywisty?; W miarę jedzenia; Z nowym trenerem; Wierzyłem w awans; Nagle wszystko przebiegło spokojnie. IV. Czas uporu i... pandemii – Sami musimy sobie pomóc; W czasach głodu piłki. V. Jakub i Jakub – Jeśli nie teraz, to kiedy?; Jakub Kubica; Spróbuj wspiąć się wyżej; Kadra drużyn w sezonie 2021/2022. VI. Strefa Football – Nie ma lepszego zawodu, niż być piłkarzem. VII. Parada tabel. „Biblioteczka Gazety Czechowickiej”, lipiec 2022. Format A5, 154 strony.


Gdy obserwuje się klub z Bronowa, trudno się nie zdumiewać. Dwanaście lat to niewiele, lecz jeśli spojrzeć na to, gdzie ów cud powstał, jak się zakorzeniał i wbrew czemu istnieje, podziw zdaje się być uzasadniony. Przy czym w Rotuzie nie jest to trwanie jedynie, nie odliczanie dni i lat czy sezonów, ale upór spokrewniony z niebywałą wręcz konsekwencją.
Budowanie klubu sportowego w najmniejszej wsi gminy, w warunkach spartańskich, z lokalem, za który służył prymitywny barak, z jedynym boiskiem, które wiecznie trzeba było łatać i w większości lat bez pomocy z zewnątrz, zakrawa na ironię. A jednak właśnie w Bronowie sprzeciwiono się trudnościom i zbudowano – chciałoby się wierzyć – trwały fundament na lata. W tak krótkim czasie osiągnięto też zadziwiające wyniki sportowe – od ledwie skleconej drużyny piłkarskiej po klasę okręgową. A to już nie lada wyczyn. I temu zjawisku poświęcona jest ta publikacja.





Barbara Rakus – „Abym spłonęła doszczętnie”. Tomik wierszy. „Biblioteczka Nowej Formacji”, czerwiec 2022. Format B6, 40 stron.








BARBARA SIEMIŃSKA, MIROSŁAW SIEMIŃSKI – „TAJEMNICE CZTERECH ŚCIAN”. Rozdziały: Rozdział pierwszy – Tajemnice czterech ścian; Rozdział drugi – Chałupa się sypie, Głową w... cukier, „Klub Video”; Rozdział trzeci – Biednego stać tylko na luksus, Burza przed ciszą; Rozdział czwarty – Rozdział zła.

Mury jak to mury. Stoją martwe tak długo, dopóki ręka i dusza ludzka ich nie ożywi. Dusza? Czemu nie? Wzniesiony pod koniec dziewiętnastego wieku obiekt byłby jedynie murowaną bryłą, gdyby nie inwencja pokoleń, które go zasiedlały raz to z potrzeby użytkowej, innym razem wypełniając twórczą pomysłowością. Ależ tego było... Niewiele jest budynków, które mają tak bogatą historię. A zważywszy, że nie działo się to na przestrzeni wielu wieków, a jedynie z górą jednego stulecia, można twierdzić, że owe cztery ściany skupiały sedno życia społecznego oraz artystycznego Chybia i późniejszej gminy. Spacerujemy zatem po datach i zdarzeniach, które wywarły niemały wpływ na obraz jawiący się nam współcześnie. Kształtowały historię, z której możemy być jedynie dumni. Wszystko tam było. Od sportu, kultury, po lokalną politykę społeczną, od kasyna po kino, od kabaretu po literaturę, od rzemiosła po handel. Szczególne znaczenie mają jednak eksperymenty artystyczne. Ciepłe przytulisko znalazły tam liczne grupy muzyczne, wokalne, kabaretowe, a także orkiestrowe. Z nieistniejącej już sceny w sali widowiskowej liczną zazwyczaj widownię raczyli swym talentem twórcy muzyki, dowcipu, skeczu, a nawet teatru. Tu odbywały się przeglądy filmów fabularnych spod znaku „Fabuły”. Jedyny koncert dała legendarna już grupa muzyków chybsko-strumieńskich – REK. Sala pękała w szwach podczas występu Janusza Gajosa, a także profesjonalnych kabaretów. W tak zwanej „gazdówce” na parterze ustawiono jeden z pierwszych w gminie kolorowych telewizorów, za sprawą którego mnóstwo osób oglądało piłkarskie mistrzostwa świata w 1974 roku. Dwanaście lat później na piętrze powstał pierwszy w dawnym województwie bielskim klub wideo, a po kolejnych trzech latach tu właśnie „Formacja” przybrała postać gazety lokalnej. Na przełomie lat 1983 i 1984 po raz pierwszy postanowiono budynkowi nadać formę zinstytucjonalizowanego ośrodka kultury dla całej gminy. Powstał bowiem Środowiskowy Dom Kultury. Okolicznościom jego trwania ta publikacja poświęca rozdziały od drugiego do czwartego. Burzliwe przemiany społeczne i polityczne, owocujące zmianą ustroju państwa, nie pozostały bez wpływu na działalność tej instytucji. Na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia w swej pierwszej kadencji miejscowi radni uznali, że nie będą utrzymywać domu kultury i ogłosili jego likwidację. W Chybiu kultura jest jednak niezniszczalna. Niedługo potem, w grudniu 1994 ro­ku, po raz drugi powołano do życia Gminny Ośrodek Kultury. Pierwszy istniał od lutego 1980 roku. Zrazu GOK ponownie działał w biurze urzędu gminy, czyli w miejscu jak najbardziej do tego nieprzydatnym, po czym przeniósł się do amfiteatru, a z czasem zasiedlił także... budynek przy ulicy Cieszyńskiej. Historia zatoczyła koło wcześniej, niż można się było tego spodziewać. Niewiele jest takich miejsc. Cztery ściany trwają, mimo iż matki cukrowni, dzięki której się narodziły, już nie ma. Teraz czeka je czas rekonwalescencji. Istnieje bowiem przemożna chęć, aby bryłę budynku odrestaurować i dopasować do wymagań XXI wieku. A potem, któż to wie, może odsłoni on kolejne swe tajemnice...





Lucyna Białkowska-Pisarek – „Mój świat”. Rozdziały: I. Przyniosę ogień i wodę; II. Moje słowa są milczeniem; III. Kołysanki nie zaśpiewam; IV. Miniatury. „Biblioteczka Nowej Formacji”, marzec 2022. Format A5, 120 stron.

Lucyna Białkowska-Pisarek urodziła się 22 maja 1969 roku i mieszka w Mnichu. W 1983 roku, w wieku niespełna 15 lat, wstąpiła do tworzącej się wówczas Amatorskiej Grupy Literackiej Klubu Młodych Exodus. Z grupą i klubem związana była do 1991 roku, czyli do czasu, kiedy przesłały one działać. Swoje wiersze ogłaszała drukiem w kilku pismach. Jest też laureatką turniejów i konkursów literackich, m.in. w Wąglanach w 1989 roku. Zdobyła pierwszą nagrodę i nagrodę dla najmłodszego uczestnika w I Ogólnopolskim Poetyckim Konkursie im. Stanisława Czernika w Kaliszu w 1988 r. W październiku 1987 roku ukazał się jej tomik wierszy „W tajemnicy przed sobą”. Zawodowo pracuje jako nauczycielka języka polskiego. „W wierszach jest to, co czuję. I może dlatego nie są one wesołe. Bardzo dobrze czuję się w miniaturkach, gdzie mogę pobawić się słowem. Ale gdyby nie wybuchła pandemia, to miniatur też by nie było” – mówi autorka.





„JAK CIĘ WIDZĄ, TAK CIĘ PISZĄ... – OPOWIEŚCI O KLUBIE MŁODYCH EXODUS”.
„Biblioteczka Nowej Formacji”, grudzień 2020, „Rewizyty I”. Format A5, 122 strony.

Jest to książka, która przywołuje artykuły z takich wydawnictw, jak „Katolik”, „Głos Ziemi Cieszyńskiej”, „Podbeskidzie”,„Zwrot”, „Dziennik Zachodni” „Kronika”, „Gazeta Młodych”, „Walka Młodych”, „Opole” i „Razem”, a także „Formacja”. Tekstową część publikacji kończy reprodukcja oryginału maszynopisu wiersza autorstwa Mariana Wójtowicza z 1985 roku z okazji 5. rocznicy Klubu Młodych Exodus.
– Igły w stogu siana leżą tak nieczęsto, że trudno dostrzec je gołym okiem. Podobnie porozrzucane po różnych pismach teksty zatracają się pod stertą dziesięcioleci – napisano we wstępie. I dalej: Niniejsza publikacja jest zbiorem najważniejszych tekstów o nieistniejącym już Klubie Młodych Exodus z Mnicha (1980-1991). Część tych zapisów oddaje fakty, część zaś wartościuje jego dokonania. Jakby na to nie patrzeć, historia, która dawno dobiegła końca, na powrót odżywa.
Publikacja jest zapowiedzią serii wydawniczej pod wspólnym tytułem „Rewizyty”. Książka opatrzona jest także logo „Biblioteczka Nowej Formacji”.





„POROZMAWIAJMY Z FRANCISZKIEM DZIDĄ”. Rozdziały: I. Na początek; II. Porozmawiajmy z Franciszkiem Dzidą; III. W serdecznym lustrze; IV. Scenariusz. Na przykład ten; V. Ekspozycje; VI. Kontekst pierwszego ćwierćwiecza.
„Biblioteczka Nowej Formacji”, luty 2021, „Rewizyty II”. Format A5, 134 strony. "Nakład wyczerpany”


Druga pozycja w cyklu „Rewizyty” i sygnowana „Biblioteczką Nowej Formacji”. „Porozmawiajmy z Franciszkiem Dzidą” to publikacja poświęcona twórcy Amatorskiego Klubu Filmowego „Klaps” w Chybiu. „Wśród wielu publikacji na temat chybskiego Amatorskiego Klubu Filmowego „Klaps” trudno odszukać takie, które charakteryzują osobowość jego twórcy i szefa – filmowca i reżysera – Franciszka Dzidy. Tymczasem przez wiele dziesięcioleci (od 1986 roku) „Formacja”, a potem „Nowa Formacja” i będące częścią wydawnictwa „Okolice” systematycznie publikowały analizy twórczości F. Dzidy, wywiady z nim, jego własne opracowania, a także omawiały nieznaną szerzej pasję artysty – malarstwo. Zbiór tych tekstów w sposób niezwykły ukazuje tę wybitną postać. Opowiada o najważniejszym dziele artysty – scenariuszu jego życia” – czytamy we wstępie. I pewnie tak jest, jak w cytowanym fragmencie. Na publikację złożyły się bowiem teksty, które w chwili ich powstania miały znaczenie tyle poznawcze, co eteryczne zarazem. Po wielu latach, a nawet dekadach, nabrały one zupełnie innego sensu. Do powstania książki przygotowywaliśmy się od połowy zeszłego roku. W tym czasie dojrzewała jej konstrukcja i krystalizowała się idea opowiedzenia raz jeszcze, ale w zupełnie inny sposób, o tym człowieku, który całe swoje życie podporządkował sztuce. – Gdy obserwuje się naszą rzeczywistość, jawi się ona jako bardzo smutna, dużo jest afer i tym podobnych zdarzeń. Chcę zająć się uczuciami, bo one mają w sobie więcej optymizmu. Uprawiam kino osobiste, które bazuje na własnej pożywce. Fabułę swego filmu po prostu muszę przeżyć. I razem z moim filmem przemijam i starzeję się. Nie wizualizuję cudzych pomysłów, ale sztukę uprawiam na własnym organizmie – mówił Franciszek Dzida w 2006 roku. Chociaż artysta wspominał o przemijaniu, to zasadne wydaje się zachowanie w książce czasu teraźniejszego. Bo tak naprawdę myśli i idee są niezmienne i nieprzemijające.





MARIAN WÓJTOWICZ – „WĘDRUJĄC PO PRZESZŁOŚCI”. Rozdziały: Korzenie; Przesłanie sprzed 105 lat; Most; Lokalka; Kanał; Strumieński powiat; Kilkusetletni spór; Olbrycht Strumieński; Niestraszne nam już powodzie; Stuletnia powódź; Sierocy dar; Jeszcze o Annie von Bernd.
„Biblioteczka Nowej Formacji”, marzec 2021, „Rewizyty III”. Format A5, 128 stron.


W miarę upływu czasu przeszłość zdaje się zacierać. Bywa coraz bardziej mglista, aż wreszcie znika. Warto zatem nieustannie przypominać fakty, dzięki którym – być może – dziś wszystko wygląda tak a nie inaczej. W latach 1990-1996 Marian Wójtowicz na łamach „Formacji" i „Nowej Formacji” publikował teksty, które miały utrwalać minione zdarzenia i chronić je przed zapomnieniem. Docierał do najskrytszych zakamarków historii miasta. Pisząc wiele artykułów, czynił to z niespotykaną starannością, ozdabiając je zdumiewającą ilością szczegółów. To ślady lat przeszłych, które chronić trzeba przed niepamięcią – napisano we wstępie do książki. Autor urodził się 8 grudnia 1926 roku. Pożegnaliśmy go 18 lutego 2003 roku. Od 1983 roku M. Wójtowicz silnie związany był najpierw z Klubem Młodych Exodus, gdzie jurorował w pierwszym ogólnopolskim konkursie poetyckim, a następnie – szczególnie na początku lat 90. – wchodził w skład zespołu redagującego „Formację”. To właśnie wówczas opublikował pokaźną ilość tekstów. Zasadne stało się więc zebranie ich części w jednym miejscu. „Wędrówki po przeszłości” to wybór artykułów, które zdają się układać w charakterystyczną dla pisarstwa autora całość.





MARIAN WÓJTOWICZ – „Z PAMIĘCIĄ POD RĘKĘ". Rozdziały: Pustka w krajobrazie; Pomniki kultu i kultury; Z pamięcią pod rękę; Stowki; Zapomniane spółdzielnie; Efemerydy; Strzelnica; Ulice; Pod młotek?; Remiza; Z parteru na piętro; Drugi oddech; Nazwiska – znaczący trop w historii; Herby Strumienia; Herb na kościele.
„Biblioteczka Nowej Formacji”, kwiecień 2021, „Rewizyty IV”. Format A5, 146 stron.


Syndromem naszych czasów jest... zapominanie. I to wszystkiego, co tylko się da, w tym, niestety, zdarzeń, które stanowią o naszych korzeniach. Druga książka Mariana Wójtowicza w sporej części oparta jest o zapamiętane obrazy. – Doszedłem do wniosku – powiada autor – że zrobię chyba dobrze, przypominając jednym, a informując drugich o tym, jak niektóre miejsca naszego miasta, a może i wsi, wyglądały w latach mojego dzieciństwa oraz co z życia mieszkańców utkwiło w mej pamięci i warte jest przypomnienia. Ale, jak to bywa u Wójtowicza, nie zawierza on pamięci do końca, lecz sprawdza wszelkie możliwe dokumenty i wypytuje ludzi, z którymi konfrontuje swoje wspomnienia, aby prawdopodobieństwo błędu nie mogło wystąpić. A zatem pospacerujmy z pamięcią pod rękę, odwiedzając czasy minione bezpowrotnie.





BOŻENA KRZEMPEK – „MISTRZOWIE TRENERA TOMCZYKA”. Rozdziały: Lata zmagań i sukcesów; Koledzy się dziwią; Powalczymy; Tysiąc godzin w sali; U was startowałem po raz pierwszy; Od gimnastyki po doktorat; Chłopak z charakterem; W Pucharze Świata; Sześciu magistrów, jeden doktor; Z orzełkiem na piersi; Trener, przyjaciel, mentor; Wiele radości, dużo rozczarowań; Klasa mistrzowska; Inspiracja z przeszłości.
„Biblioteczka Nowej Formacji”, maj 2021, „Rewizyty V”. Format A5, 152 strony. "Nakład wyczerpany”


Gimnastyka jest bardzo widowiskowym sportem. Na Zachodzie stoi na wysokim poziomie i cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Na przykład we Francji istnieje około dwudziestu tysięcy klubów, w których trenuje się gimnastykę sportową. W Polsce jest ich zaledwie dwanaście. Wszystkie znajdują się w dużych miastach, takich jak Gdańsk, Łódź, Bydgoszcz, Kraków. Wszystkie oprócz sekcji Cukrownika Chybie. To jedyny klub wiejski zajmujący się tą, niezbyt w Polsce popularną, dyscypliną sportu. Chybie. Niewielka miejscowość na północnych krańcach ziemi cieszyńskiej. W tym maleństwie narodził się sportowy fenomen – nie pojedyncze nazwisko, lecz cała sekcja. Indywidualnością zaś okazał się być szkoleniowiec, Andrzej Tomczyk, który uparł się na prowincji dalekiej od wielkiego świata zbudować unikatową potęgę. – Nie musiałem trenować w Chybiu. Z Krakowa miałem propozycję, żeby przyjść do Wisły. Bez problemu mogłem pracować we Francji. Dostałem nawet propozycję trenowania kadry Polski – wspomina. – Ale powiedziałem, że pokażę, nie wiedząc o tym, że pokażę... Gimnastykom Cukrownika nie udało się dotrwać do swego 40-lecia. Jednak pozostawili po sobie ślad nie do zatarcia. Sprawili, że Chybie mogło być dumne.





Marian Wójtowicz – "Roztomili ludkowie". Spis treści: Fojt to je fojt i zbyte; Włómani z gwołtym; Roztomili ludkowie (29 części); Niezbadane zabytki językowe (Zarzecze i Zabłocie); Słownik wybranych wyrazów i wyrażeń gwarowych północno-wschodniego rejonu ziemi cieszyńskiej.
„Biblioteczka Nowej Formacji”, wrzesień 2021. Format A5, 212 stron.


Nie jest pewne, czy za pół wieku, albo i wcześniej, język, którym posłużył się Marian Wójtowicz, będzie jeszcze zrozumiały. Nie jest też oczywiste, czy do jego rozszyfrowania wystarczy wówczas jedynie... słownik. Gwara strumieńska, zabłocka i zarzecka, to bodaj jedyna osobliwość, charakteryzująca się różnicami występującymi na tak niewielkim skrawku ziemi. Trzy dialekty, chciałoby się powiedzieć. „Bezsprzecznym walorem jest plebejski humor, cięty i rubaszny. Nigdy jednak Wójtowicz nie przekracza tej cienkiej kładki, która oddziela humor plebejski od humoru prostackiego i karczemnego” – pisał w 1983 roku Karol Ochman. Sztuki sceniczne i pisane wyłącznie dla ówczesnej „Formacji” krótkie epizody pod spójnym tytułem „Roztomili ludkowie", to dziś już wręcz dzieła monumentalne. A ta książka próbuje je ocalić.





EMILIA MICHALSKA. Rozdziały: Na ziemi wyśnionej (Jakby jej nigdy nie było; Trzysta metrów nad morzem; Ogniwo w wielkim łańcuchu; Ambasador ziemi naszej); Pomiędzy strofami; Przeszły stulecia – Dzieje Pruchnej; Ku pamięci; Biblioteka strojna w tomiki.
„Biblioteczka Nowej Formacji”, październik 2021, „Rewizyty VII”. Format A5, 128 stron. "Nakład wyczerpany”


Jesienią 2020 roku „Nowa Formacja” opublikowała 16-stronicową wkładkę. Miała ona tę zaletę, że trafiła pod strzechy wielu domostw, a w porównaniu z publikacją książkową, rzec by można – masowo. Warto na chwilę przystanąć i nie pędzić nie wiadomo dokąd. I wziąć do ręki wersy opisujące życie jednej z najzacniejszych postaci tej ziemi, tym razem ubrane w książkę. Oto we wstępie do tej publikacji czytamy: „Jakże niezbadane bywają wyroki losu. Młoda dziewczyna zbierająca kartki porzuconego „Pana Tadeusza”. Zachwyt i zdumienie, oczarowanie i hipnoza. Mickiewiczowskie strofy jak skarby wydobyte z nieładu... Emilia Michalska to postać niezwykła. Wszędobylska, wszystkowidząca, celna w każdym wersie, ponad wszystko miłująca ziemię ojczystą. Nie dość wspominać, nie dość wznosić ze słów pomniki, nie dość utrwalać pamięć tekstem... Ta publikacja ukazuje jedynie rąbek świata, który stworzyła poetka, jest ledwie przedsmakiem twórczej wyobraźni, pieśnią o skrawku ziemi pokrytej łanem zbóż złotych, pomiędzy którymi zamieszkały Emiline metafory.”





MARIAN WÓJTOWICZ, KAROL OCHMAN – „W CZASACH MROKU”. Rozdziały: Fryderyk Król – „Ostatni list z Kozielska”; Józef Różański – „Ujek”; Rudolf Cacak – „Dwukrotny pochówek”; Józef Waleczek – „Kto go pamięta?”; Ludwik Jazowy – „Brawurowa ucieczka”; Franciszek Płonka – „Śmiertelny postrzał za 57 fenigów...”; Rudolf Rychlik – „Obława”; Ksiądz Stanisław Łowisz – „Z partyzanckich bezdroży na drogę duszpasterstwa”.
„Biblioteczka Nowej Formacji”, luty 2022, „Rewizyty VIII”. Format A5, 116 stron.


Osiem historii, które układają się w tragiczny obraz lat wojennej pożogi. Ludzkie losy, trudne wybory, nieraz naznaczone śmiercią zadaną ręką bezwzględnego wroga. Karol Ochman i Marian Wójtowicz opisują epizody z życia kilku osób, dla których w większości II wojna światowa oznaczała kres życia. Coraz mniej dziś żyjących było świadkami tamtych dni. Toteż – jak zaznaczają autorzy – ich opowieści mają służyć pamięci, która niechby zamieszkała w pokoleniach następnych. Fragment: Drzwi do młyna i do budynku mieszkalnego były jeszcze zamknięte, więc tu go nie mógł nikt zobaczyć. Zauważył go jednak jeden z gospodarzy, którzy już stali ze zbożem pod młynem, czekając na jego otwarcie, ale na znak palcem, dany przez Ludwika, aby milczał, spełnił tę prośbę. Uciekinier przeczołgał się pod wozem stojącym przy samej rampie, schylony przebiegł boso (pantofle zgubił przełażąc przez okienko piwniczne) pomiędzy wozami za chlewy i stodołę, i nie myśląc wiele pognał ścieżką wydeptaną w śniegu do przysiółka „Sikowiec”.





MARIAN WÓJTOWICZ – „OPOWIEŚCI OKUPACYJNE”. Spis treści: Pierwszy dzień okupacji; Pod znakiem swastyki; Buntownicy; Pobór; Przez zieloną; Wszystko dobre, co się dobrze kończy; Kryjówki ściganych; Suplikacje; Zaciskanie pętli; Perfidia i bezprawie; Epizody; Donos; Syzyfowa praca; Ostatnie miesiące...; Ostatnie dni.
„Biblioteczka Nowej Formacji”, marzec 2022, „Rewizyty IX”. Format A5, 172 strony.


„Po tylu dziesiątkach lat otwarte zostały prawie wszystkie tajne archiwa. Pozwólcie zatem, drodzy czytelnicy, że i ja otworzę przed wami zakamarki mojej pamięci” – napisał w 1996 roku Marian Wójtowicz. A dalej: „Każdy, kto dzisiaj próbuje wskazać innego winnego tej pożogi i towarzyszących jej nieszczęść, powinien sobie przypomnieć dzień 1 września 1939 roku”. „Opowieści okupacyjne” zostały opublikowane na łamach „Nowej Formacji” w osiemnastu częściach. Pierwsza ukazała się 23 sierpnia 1996 roku, a ostatnia 18 kwietnia 1997 roku. Stanowią one autobiografię autora z czasów wojny, zabarwioną swoistym, subiektywnym spojrzeniem. W tle tego, co Wójtowicz zobaczył na własne oczy, rysuje się obraz Strumienia tamtych lat. Zresztą, nie tylko tej miejscowości – od tragicznego dnia wybuchu wojny, aż po powiew wolności. Pisze autor pod koniec: „Widząc to opuściliśmy także tartak i którędy kto miał bliżej do domu, uciekał. W domu (u ks. Nowaka) wszyscy zatrwożeni dyskutowali nad tym, czy nie należałoby zejść do piwnic. Ale nie zeszli. Starsi modlili się, a ja wychodziłem co chwilę na strych, żeby przez otwór kominiarski obserwować drogę od Chybia, widoczną między drzewami.”





BARBARA SIEMIŃSKA, EWA CHUDYBA – „ARCHITEKT DOBRA I PIĘKNA. RZECZ O STANISŁAWIE NIEMCZYKU”. Spis treści: Boży architekt; Bez człowieka świątynia jest martwa; Ostatnia droga architekta; Czechowicki Gaudi; Jeszcze o panu Stanisławie; Pięć ran, pięć wież; Paprocański Asyż; Budowanie w Obecności; Piękno jako nieskończony punkt odniesienia; Miejsce zostaje na wieczność.
Biblioteczka "Gazety Czechowickiej", 122 strony.


Komu dane było poznać Stanisława Niemczyka, ten na zawsze pozostanie z piętnem jego osobowości. Legendą był już za życia, bo nazywano go nie od rzeczy Polskim Gaudim, choć nie wszyscy się z tym zgadzali. Jego wizjonerskie pojmowanie architektury było niepowtarzalne i nowatorskie. – W każdym otoczeniu, w każdym środowisku, jeśli można zbudować wartość, należy to uczynić – zwykł mawiać architekt. O takim tytule – „Architekt” – powstał w 2018 roku dokumentalny film Witolda Adamczyka, jeden z wielu, jakie o nim nakręcono. – Nie należy krytykować i oponować przeciwko temu, co jest, bo na to tracimy bardzo dużo energii i czasu, ale budować to, co tylko możliwe mimo tego zewnętrznego chaosu. Można budować dobro czy piękno niekoniecznie w tak złożonym kontekście – mówił podczas premiery filmu z udziałem jego bohatera reżyser. Stanisław Niemczyk budował namacalnie, projektował sercem, a zarazem dodawał tworzonemu miejscu ducha, dorzucając cząstkę siebie. Dlatego pozostanie w tak stworzonych obiektach bądź to sakralnych, bądź świeckich na zawsze. Wieszczyliśmy, że będą kiedyś pisać o nim książki. Być może ta przetrze szlaki...





„KONKURSY EXODUSU. POEZJA”. Wydawnictwo będące poplonem ośmiu konkursów zorganizowanych przez Klub Młodych Exodus w latach 1983-1990.
„Biblioteczka Nowej Formacji”, wrzesień 2021. Format A5, 246 stron.


To miał być zwykły, niewielki konkurs. W czwartym roku działalności Klubu Młodych Exodus uznano, że warto byłoby poznać osoby, które chwytają za pióro. A potem zaprosić je do swoistej wspólnoty klubowej. Jednak wbrew zamierzeniom organizatorów konkurs nabrał ram ogólnopolskich. Już w pierwszym roku udział wzięło 191 autorów, a w szczytowym momencie, w 1987 roku, aż 644! 19 listopada i 3 grudnia 1983 roku podczas dwóch spotkań zawiązała się Amatorska Grupa Literacka Klubu Młodych Exodus. W późniejszym czasie wszystko nabrało niespodziewanego pędu. Impuls spowodowany konkursami owocował turniejami jednego wiersza, a także warsztatami literackimi. Uczestnicy tych dwóch zjawisk zamieszkiwali różne zakątki kraju, od Bałtyku po Tatry, ale nie stanowiło to dlań żadnej przeszkody, żeby przyjeżdżać do maleńkiego Chybia. W latach 1983-1990 Exodus ogłosił osiem edycji konkursu, przy czym trzy ostatnie wzbogacił o dział prozy. W każdym roku nadsyłano pod adresem klubu dziesiątki listów. Ich treść wyraźnie wskazywała na tworzenie się eterycznej więzi, nazywanej przez niektórych środowiskiem. Tym dziwniejsze, że skupionym wokół małego ośrodka ulokowanego w niewielkiej wsi – w Mnichu. Konkursy stały się swoistym spoiwem zamierzeń Exodusu. Nie były wszak celem samym w sobie. A że zyskiwały coraz większą rangę to już efekt... niezamierzony. Ta publikacja dokumentuje to zjawisko. – Część autorów nagrodzonych i wyróżnionych w innych konkursach, wyróżniona została także i tutaj, ale wśród laureatów znalazło się kilka zupełnie nieznanych postaci. I to stanowi o wartości tego konkursu (...). Niezwykle trudno jest o w pełni sprawiedliwą ocenę, gdyż mimo iż w jury zasiadają ludzie, którzy wiele lat życia poświęcili poezji, to jednak posiadają odrębną, określoną wrażliwość i swoisty gust poetycki. Są to sprawy niewymierne. Poeci powinni jednak znaleźć w sobie siłę przebicia, która zmusi nawet niechętnych im jurorów do tego, aby powiedzieli: to jest jednak dobry poeta – mówił wówczas poeta Tadeusz Śliwiak.





MIROSŁAW SIEMIŃSKI ORAZ BARBARA SIEMIŃSKA I MATEUSZ ŻYŁA – „PRZEŁOMY DZIESIĄTEJ DEKADY”. Spis treści: I. LEGENDA NA WIEKI – Symbol własnego miasta; Trójka to jest to, o co mi chodziło...; II. W OBLICZU PRZEŁOMU – W progach MRKS (Dobiliśmy do ściany – Punkty widzenia – Z głową na karku – Kariera z kontuzją – Zderzenie z tradycją – Własnym sumptem – Wszystko się starzeje); III. Z SERCEM NIE TYLKO NA MURAWIE – Denerwuje mnie przeciętność; Snajper; Piłka to moja pasja; IV. SZTUKA BUDOWANIA, SZTUKA WYGRYWANIA – Oby oszczędziły nas kontuzje; Jesteśmy gotowi na krok do przodu; Od ilości w jakość; Nikt tu nie gra za karę; V. KROK PO KROKU – Pomysł na lepsze granie; Dwójka na ratunek; Czasem dobrze, czasem źle; Jesień w kolorze słoty; Wiosna z przerwą na... zimę; Moment kluczowy?; Sztuka czekania na wynik; Wszystko można poprawić; O cele najwyższe?; VI. NIE MA PIŁKARZA BEZ DZIAŁACZA, czyli rozmowy z Krzysztofem Adamcem – Dołożyć trochę jakości; Może to moda na MRKS?; Gdzie indziej wszystko jest lepsze; VII. SENTYMENTY NIE POWIĘDŁY; VIII. ZAMIAST EPILOGU – Odszedł zasłużony trener; Żegnaj, Trenerze; Pożegnanie legendy; IX. TABELE XXI WIEKU – Pierwsza drużyna; Rezerwy; kartka z kalendarza, sezon 1953.
„Biblioteczka Gazety Czechowickiej”, październik 2021 r., format A5, 256 stron. "Nakład wyczerpany”


Gdy w czerwcu 2013 roku MRKS Czechowice-Dziedzice wylatywał z hukiem z IV ligi, skutek nie tylko był czysto sportowy. Klub popadł w długi, które z upływem czasu rosły, gdyż wierzyciele przypominali sobie o należnych im zobowiązaniach i słali faktury. Wydawało się, że czechowicki organizm piłkarski tego nie wytrzyma, że wszystko trzeba będzie pozamykać, a zabawę w piłkę nożną zacząć od nowa, pod innym szyldem. Animatorzy życia klubowego nie dali jednak za wygraną. Przez następne lata siłą rzeczy koncentrowano się na dwóch kierunkach – pozbyciu się długów i odbudowaniu należnego miastu potencjału sportowego. Przez lata spłacano zobowiązania, czyniąc to jednak w sposób, który nie naruszał materii piłkarskiej. Aż wreszcie licznik się wyzerował. Istotą klubu sportowego jest... sportowiec. A potem trybuny mniej lub liczniej wypełniające się kibicami. I adrenalina dająca o sobie znać po obu stronach – i wśród czynnie uprawiających futbol, i tych, którzy wiernie śledzą wydarzenia na stadionie. Od sezonu 2013/2014 trwała intensywna odbudowa kapitału sportowego. Nie po nagle, ale też nie w zwolnionym tempie. Krok po kroku wdzierano się na coraz wyższy poziom. I temu, jak tego dokonywano, poświęcona jest ta publikacja. Istotne jest też zachowanie czasu teraźniejszego w poszczególnych rozdziałach, gdyż jedynie tak można wczuć się w atmosferę budowania, oceniać sukcesy i dostrzegać przeszkody pojawiające się znienacka. To tylko jedna dekada w stuletniej historii klubu. Ale jakże ważna i chyba przełomowa.





TOMIKI EXODUSU – „Biblioteczka Nowej Formacji”, sierpień 2021. Format A5, 250 stron.

Pomiędzy grudniem 1985 roku a listopadem 1990 roku Klub Młodych Exodus wydał serię arkuszy poetyckich i tomików wierszy. Czasy nie były sprzyjające poligrafii, więc ich jakość edytorska pozostawiała wiele do życzenia. Nastała więc najwyższa pora, aby ocalić te wydawnictwa, zebrać je w jeden okazały zbiór i dać odpór niszczycielskiemu dziełu przemijania. Klub Młodych Exodus działał w latach 1980-1991. Zbiór zawiera następujące arkusze i tomiki:
Beata Kalińska – „Chwilobranie” (1985)
Barbara Rakus – „Abym spłonęła doszczętnie” (1987)
Stanisław Pietrzyk – „Sumieniem prosto z ziemi” 1988)
Lucyna Białkowska – „W tajemnicy przed sobą” (1987)
Stanisław Kucharczyk – „Miasto spokojnej starości” (1989)
Aleksandra Chrystowska – „Do ocenzurowania” (1990)
Wiesław Jarosz – „Jaroszada” (1990)
Urszula Skiba – „Opowiadania” (1989)